Franciszek Bunsch

WYSTAWY

 

GRAFIKA Z KSIĄŻKĄ W TLE

 

Już samą definicją rodzaju obrazu można oddać podejście oraz stosunek treści literackiej i rozwiązania plastycznego. A są to takie określenia jak: ilustracja – zakładająca dominację narracji kosztem wartości czysto plastycznych i pogłębienia interpretacji treściowej, czy też grafika (obraz) na dany temat, a więc tylko nawiązanie – bardziej lub mniej dosłowne – do danego utworu, kompozycja „na temat”. Utwór literacki staje się wtedy źródłem inspiracji, zaś grafika zaczerpnięciem jego podstawowej idei, natomiast równoczesne swobodne potraktowanie scenerii lub nawet postaci oznacza przeplecenie wyobrażeń zawartych w utworze z własnymi. W obrazie inspirowanym wątki narracyjne nie mogą jednak zdominować takich wartości plastycznych jak kolor czy kompozycja, ponieważ wtedy obraz staje się jedynie powierzchowną „ilustracją” w najbardziej potocznym rozumieniu tego słowa. Wszak są to dzieła operujące środkami odbieranymi poprzez wzrok, więc przedstawienie obrazowe winno pełnić rolę zasadniczą. Przykłady z historii można mnożyć, jednak wyraźnej granicy – przynajmniej moim zdaniem – między tymi dwoma podejściami nie da się dokładnie wyznaczyć, bo wystarczy zauważyć, że ilustracja zamieszczona w książce może stanowić obraz inspirowany.

Istnieją dwa określenia niezmienne używane w sztuce, a różnice między nimi są fundamentalne. To temat i treść. Temat wyraża przede wszystkim cechy zewnętrzne, opisowe, powierzchniowe, czyli zdarzenie, które ilustrujemy i tu uwaga skupiona jest na wątkach narracyjnych. Natomiast treść jest pojęciem szerszym i dużo głębszym, obejmuje poza tematem także strefę skojarzeń, napięć emocjonalnych, nawet w jakimś stopniu zaangażowaną podświadomość, również oddziaływanie układów plastycznych, gamy kolorystycznej. Ogólny nastrój to ładunek wewnętrzny, wieloaspektowy, przekazywany wszelkimi środkami od autora do odbiorcy, łącznie z nastawieniem psychicznym i emocjonalnym. Jakże często przecież malarze umieszczają tytuł pracy o walorach literackich – jest to właśnie dodatkowy sposób kierowania widza na odbiór treści w tym szerokim znaczeniu.

Wielokrotnie w swoich grafikach podejmowałem motywy wywodzące się z literatury, niektóre grafiki traktując jako klasyczną ilustrację, wiele innych tylko jako rozważania na dany temat i może dlatego jeden z krytyków zaliczył to co robię do sztuki metaforycznej. A były to grafiki nawiązujące do Ballad i romansów Mickiewicza, do dzieł Dantego, Baudelaire'a, Kafki, Conrada, prozy francuskiej, Szekspira. Jednak patrząc z perspektywy czasu dostrzegam, że prawie wszystkim grafikom nadawałem tytuły takie, aby naprowadzały oglądającego na określoną ścieżkę skojarzeń. Starałem się więc zastąpić ilustrację inspiracją.

Franciszek Bunsch